JESIEŃ 2018 - Podsumowanie

 

ELIT I Liga

 

Chyba jeszcze nigdy w historii zmagań w ELIT I Lidze tak wielu obserwatorów nie upatrywało faworyta do mistrzostwa w debiutującej drużynie. Jak się miało okazać podczas ostatniego meczu sezonu, nie pomylili się za nadto. O tym, co powinniśmy zapamiętać z jesiennego spektaklu elity elit piszemy poniżej.

Drużyna sezonu:
Gracze WIKTOR nie mogli zrobić nic innego, jak tylko spełnić pokładane w nich nadzieje! W fazie zasadniczej nie podnieśli trzech oczek z boiska tylko dwa razy, a już w grupie mistrzowskiej nie było na nich mocnych. Potwierdzili fenomenalną defensywę z wiosny, znów tracąc ledwie dwa gole na mecz! Z kolei z przodu maksymalnie uwypuklili potencjał jaki w nich drzemie. W trzech decydujących starciach zaaplikowali swoim przeciwnikom aż 24 bramki. Wielkie brawa dla drużyny, która utrzymała tytuł mistrza ELIT I Ligi!

Kozaki sezonu:
Oleg Lewicki i Jerzy Kilon – choć już nie nowy duet na naszych boiskach, to wciąż siał postrach wśród rywali. Ten pierwszy z 14 trafieniami wygrał klasyfikację strzelców w fazie zasadniczej, a drugi z 10 zdominował ją w grupie mistrzowskiej. Oleg, trafiając łącznie 20 razy nie tylko został najlepszym goleadorem ligi, ale także po raz kolejny potwierdził swoją wielką piłkarską klasę. Z kolei Jurek podobno niedawno miał kontuzję, teraz jednak kompletnie nikt o tym nie pamięta. Strzelec wyborowy, strzelec, który w szczególności w grupie mistrzowskiej szalenie pomógł swojej drużynie trafiając niemal połowę bramek. Lata lecą, ale zmienia się niewiele. Oleg i Jurek nadal odgrywają kluczowe role w elicie elit. Jesienią to oni w dużym stopniu zapewnili złote medale  sobie i kolegom!

Bartek Bobrowski - To z kolei najlepszy snajper wśród graczy SL Football Team. Razem z kolegami z przytupem zadebiutował w ELIT Lidze, zdobywając srebrne medale, a o złote walcząc do ostatnich minut, pomimo przytłaczającego wyniku. Bartek pokazał się publiczności jako zawodnik bardzo skuteczny – na swoim koncie zapisał aż 17 trafień. To m.in. on swoim hat-trickiem dołożył wielką cegłę do niezwykle ważnego zwycięstwa nad SIKA Poland 6:5 w przedostatnim spotkaniu.

MITRA – W lidze debiutowali wiosną i już wtedy widać było potencjał w ich grze. Wówczas wystarczyło to do uzyskania V miejsca. Tym razem – w pełni zasłużenie – zawodnicy grający w białych strojach odbiorą brązowe medale. Jeszcze bardziej skonsolidowana defensywa i dopracowanie niuansów w ofensywie było kluczem do przeskoczenia o dwie – jakże istotne – pozycje w tabeli. Patryk Paszko i spółka swoją przyszłość w ELIT Lidze w 2019 roku mogą upatrywać jedynie w jasnych barwach. W 2018 wykonali to, co do nich należało. Brawo!

Michał Godlewski - Niejako z drugiego szeregu pod koniec sezonu na afisz wepchnął się snajper COMPENSY. Razem z pozostałymi Ubezpieczycielami dosłownie zgniótł przeciwników w grupie pościgowej. 13 z 25 goli było właśnie jego dziełem. Taki dorobek strzelecki przyniósł „Biało-Zielonym” bardzo dobrą piątą lokatę na koniec sezonu. Liczymy na więcej w przyszłym sezonie, bo z tym składem mają niezaprzeczalną szansę na podium.

Zawód sezonu:
Szumnie debiutująca w ELIT I Lidze, ale na razie poskromiona przez rywali. To drużyna BTB. Po zdobyciu czterech „oczek” przekonali się, że cykliczne rozgrywki o punkty to nie przelewki i trudno jest ot tak wejść z buta po mistrzostwo. Marcinowi Górskiemu, Sebastianowi Frączakowi i spółce życzymy, aby zimą poprawili poczynania w defensywie na drugim szczeblu gier i na wiosnę zaatakowali wysokie pozycje w najwyższej klasie.

Pechowcy sezonu:
SIKA Poland - Po raz trzeci wystąpili w ELIT I Lidze i osiągnęli swój najlepszy rezultat. To było jednak IV miejsce… Zarówno w fazie zasadniczej, jak w i grupie mistrzowskiej. Chemicy do ostatnich sekund w ostatniej kolejce walczyli z MITRĄ o brązowe medale, ale przegrali 3:4.

COMPENSA - Ta ekipa także po raz trzeci zagrała w elicie elit. Ubezpieczyciele wyrównali swoje największe osiągnięcie, którym była piąta lokata. Jednak znów pozostał niedosyt, bo COMPENSA po raz kolejny zasługiwała potencjałem, aby zdobyć medale z jakiegokolwiek kruszcu. Braki kadrowe w decydujących spotkaniach odbiły się „Biało-Zielonym” gigantyczną czkawką.

Wydarzenie sezonu:
Chociaż w zakończonych rozgrywkach nie mieliśmy systemu play-off, to również i w tym cyklu o złotych medalach zadecydował ostatni mecz sezonu. W nim zmierzyły się drużyny WIKTOR i SL Football Team. Wynik 2:2 znamionował wyrównaną pierwszą odsłonę, ale w dalszej części meczu Niebiescy zbliżyli się do perfekcji w swojej grze i zwyciężyli 7:2.

 

 

ELIT II Liga

 

Znakiem charakterystycznym dla jesiennej rywalizacji w ELIT II Lidze była gruba kreska oddzielająca czołówkę od ekip walczących o ligowy byt. Do tej pierwszej – najściślejszej – należały trzy drużyny i dla każdej z nich absolutnie wszyscy obserwatorzy znaleźliby po kilka argumentów świadczących o tym, że to właśnie oni wygrają. Kto tego dokonał? Zobaczmy.

Drużyna sezonu:
HYABAK - Jakby mało debiutantów rozbijało się łokciami po salonach ELIT Ligi, to jeszcze Błękitni okazali się najlepsi na zapleczu ekstraklasy. Od pierwszych sekund ich premierowego występu wszyscy rywale musieli mieć na nich szczególne baczenie. Specjaliści od kropel do oczu w fazie zasadniczej tylko raz niezeszli z boiska jako zwycięzcy. Choć awans do wielkiego finału wywalczyli nie do końca piłkarskim sposobem (walkower z BIC), to w głównej batalii, pokonując EY 3:2 udowodnili, że absolutnie nie są drużyną z przypadku. Wielkie gratulacje dla HYABAK za wejście z marszu do ligi i wygraną na zapleczu elity!

Kozaki sezonu:
Mateusz Jaskólski - Absolutnie największy top jesienią. Biorąc pod uwagę to, że jego zespół wygrał ligę, możemy Mateuszowi przyznać niekwestionowany tytuł MVP. Król strzelców z 24 golami, król asyst z dziewięcioma ostatnimi podaniami. Mózg drużyny, kierujący jej działaniami, wreszcie prowadzący do wielkiego finału, a w nim? Dwa gole i wielki triumf, który przed świętami wprowadził Błękitnych w stan euforii. Skoro „Jaskół” rozpoczął grę w ELIT Lidze właśnie tak, to strach się bać na myśl o tym, co pokaże w kolejnych sezonach.

Piotr Walkowiak i Tomasz Kruczyński - Duet stanowiący o sile drużyny EY. Gracze, którzy walnie przyczynili się do srebrnych medali dla swojego zespołu zanotowali odpowiednio: 8 goli i 3 asysty oraz 5 goli i 8 asyst. Ich współpraca dała Finansistom pewne medale po wygranej w półfinale z DELOITTE 5:4. Piotr niczym Mario Mandżukić przeciwko Anglii w lipcu swoim skutecznym kopnięciem wprowadził zespół do finału. Tomasz w tym samym spotkaniu również trafił do siatki rywali.

Paweł Pitala - Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Kiedy mowa o turbo kozakach poszczególnych lig, to „Pabla” nie może tam zabraknąć. Ze swoim zespołem DELOITTE bez problemów dotarł do półfinału, a w nim w spotkaniu o III miejsce pokonał rywali dwukrotnie. Łącznie zapisał na swoim koncie „oczko”, czyli 21 goli. Bez tych trafień Finansistom byłoby o wiele trudniej zdobyć brązowe medale.

Marcin Zadrożny - Jeden z „dinozaurów” ELIT Ligi. Na naszych boiskach występuje już kilka lat, ale najlepszy rezultat ze swoją drużyną IRGiT TGE osiągnął właśnie teraz – szóste miejsce na drugim szczeblu rozgrywek. Brawo! Strzelił osiem goli i w tym aspekcie w rywalizacji wewnątrzklubowej wyprzedził go jedynie Łukasz Skwarko (12). Kibicujemy Marcinowi i spółce, aby po 8., 7. i teraz 6. miejscu w ELIT II Lidze nadeszła w końcu dla nich szansa na grę o medale na zapleczu elity.

Zawód sezonu:
AUTO MOTO Team - Za fazę zasadniczą. Po cichu liczyliśmy, że po trzech cyklach, w których każdy kolejny był lepszy, Automaniacy osiągną coś więcej niż dwa remisy. Jak się okazało bramkostrzelny Grzegorz Moczulski to za mało, aby zawojować II Ligę. Plus jednak za uratowaną twarz w fazie play-off, po której finalnie zajęli piątą lokatę.

Pechowcy sezonu:
WEDEL - Mecz z 10 października z BIC okazał się być decydujący w kontekście tego, która z ekip zagrała o medale z możnymi ELIT II Ligi. Bardzo wyrównane spotkanie, o którym zadecydowały detale, takie jak niewykorzystane dogodne okazje, zakończyło się porażką Czekoladowych 0:2.

Wydarzenie sezonu:
Rzadko kiedy w naszych rozgrywkach bywa się tak, że czołówka, a ekipy z drugiego szeregu danej ligi są tak wyraźnie podzielone. W jesiennym cyklu HYABAK, EY, DELOITTE oraz BIC pozostałym drużynom nie oddały nawet punktu!

 

 

ELIT III Liga

 

Przed rozpoczęciem zmagań w ELIT III Lidze potencjalnych kandydatów do mistrzostwa upatrywano w zawsze twardo i szybko grających ekipach Vienna Life czy REEQUEST EVENTS. Jednak od I kolejki na czoło wysunął się ktoś inny… Poza licznymi niespodziankami gracze trzeciego szczebla rozgrywek uraczyli nas pełnym dramaturgii finałem!

Drużyna sezonu:
Nikogo nie powinno zdziwić, że w rubryce tej znów postanowiliśmy uhonorować mistrza, czyli ekipę ETERNIS. Ludzie rozliczający znanych warszawskich przewoźników zadebiutowali wiosną na tym samym szczeblu zajmując VIII pozycję. Z kolei na jesieni niespodziewanie okazali się najlepsi! Cykl rozpoczęli od remisu, ale w kolejnych spotkaniach (poza jednym przypadkiem) zawsze wygrywali. Już półfinał wygrany z REGIONAL Team 5:4 musiał przyprawić sympatyków Białych koszul o palpitacje serca. Z kolei decydujący mecz z Vienna Life zakończył się rzutami karnymi, które 1:0 (!) wygrali Rozliczeniowcy. Zgrupowania w dalekich krajach przyniosły oczekiwany skutek, brawo!

Kozaki sezonu:
Aleksander Bendkowski i Mateusz Budzich - Pierwszy z nich raz po raz wiązał krawaty rywalom swoją kapitalnie ułożoną lewą nogą, nieważne na którym skrzydle czy w środku. Do ostatnich sekund bił się o koronę króla strzelców i ostatecznie jej nie wywalczył, aczkolwiek dorobek 23 goli trzeba uznać za znakomity. Do tego 9 asyst. Inny tytuł – największą liczbę ostatnich podań zamienionych na bramki – uzyskał Mateusz, gromadząc ich aż 18. Trzy z nich miały miejsce w fazie play-off. Ten duet i jakość ich współpracy pozwoliły ETERNISOWI ziścić marzenia o mistrzowskim tytule.

Mateusz Pogonowski - Nie możemy nie wyróżnić króla strzelców. „Pogon” trafił 24 razy dla EMERLOG, przyczyniając się mocno do wyniku, który częściowo usatysfakcjonował Logistyków. Było to V miejsce uzyskane w spotkaniu ze SPIE, kiedy to Mateusz zdobył „zaledwie” 4 bramki. Bardzo rzadko bywało tak, aby snajper Białych marnował „patelnie” czy inne świetne szanse. Gratulujemy Mateuszowi i liczymy na więcej w nowym roku!

Tomek Szymański i Tomek Chrobak - Wyróżnić jednego gracza Vienna Life byłoby grzechem, więc laurkę otrzymuje dwóch super szybkich Tomków. Pierwszy z nich dysponujący niesamowitym kopytem wykręcił najlepsze liczby w zespole – 20 bramek i 13 asyst. Dzielnie wspomagający go – najdokładniejszy przy kontratakach – drugi z ofensywnych Ubezpieczycieli zanotował 18 trafień i osiem kluczowych podań. Gracze, którzy rozumieją się bez słów najgroźniejsi są wtedy, kiedy da im się kilka metrów wolnej przestrzeni. Zaprowadzili Vienna Life – przy silnym wsparciu pozostałych członków drużyny – aż do srebrnych medali.

Radosław Makuszewski - Powiedzieć, że rodzinne geny odgrywają w życiu ważną rolę, to nic nie powiedzieć. Brat skrzydłowego Lecha Poznań być może nie robi tak wielkiej kariery, ale na boiskach ELIT Ligi jakość piłkarska od niego aż promieniuje. Radek niemal w pojedynkę potrafił wygrywać mecze, tak jak np. z Dell EMC (15:4), kiedy to strzelił dziewięć goli. Łącznie na swoim koncie zgromadził 20 trafień. I tylko jeden smutek pozostał, że z REEQUEST EVENTS zajął tylko IV miejsce…

Zawód sezonu:
Dell EMC - Pomarańczowi dobitnie przekonali się, że wdrożenie planowanych rozwiązań taktycznych w niemal całkowicie nowej ekipie to bardzo trudna sprawa. W dziewięciozespołowej lidze tylko jedna drużyna nie przechodzi do fazy play-off i jesienią był to właśnie Dell EMC. Dwa zwycięstwa w ośmiu meczach to dorobek na pewno poniżej oczekiwań chociażby Tomasza Zielińskiego. Mamy jednak nadzieję, że strzelec sześciu goli w zakończonym sezonie w 2019 roku będzie miał więcej powodów do zadowolenia.

Pechowcy sezonu:
Vienna Life - Przegrać finał? To zawsze boli. Przegrać go po rzutach karnych? Boli zdecydowanie bardziej. Ubezpieczyciele po 40 minutach remisowali z reprezentacją ETERNIS 4:4, a potem nadszedł przedziwny konkurs „jedenastek”. Efekt jego był taki, że „Granatowo-Bordowi” musieli uznać wyższość rywali.

REEQUEST EVENTS - Świetnie wyglądająca drużyna w fazie zasadniczej, którą zakończyła na II miejscu. Jednak w defensywie tak dobrze nie było, bo straconych 41 goli dało ex aequo czwartą lokatę w tej klasyfikacji. To ostatnie wyszło w spotkaniu o 3. miejsce, które REEQUEST EVENTS niespodziewanie przegrało z REGIONAL Team 2:6…

Wydarzenie sezonu:
… zdecydowaliśmy, że właśnie mecz o brązowe medale był najważniejszym punktem ligi. Wydawało się, że faworytem starcia było REEQUEST EVENTS, ale m.in. po dwa trafienia Marka Saneckiego i Jakuba Pilneskiego sprawiły, że to REGIONAL Team, dzięki wygranej 6:2 miał lepsze humory na święta. Żółci po pierwszym sezonie w ELIT III Lidze i 10. miejscu zanotowali ogromny skok i zajęli trzecią pozycję. Wielkie brawa!

 

 

ELIT IV Liga

 

Czwarty poziom rozgrywkowy został zdominowany przez debiutującą w ELIT Lidze drużynę. Oprócz tego oglądaliśmy kilkanaście niesamowicie interesujących meczów z gigantyczną liczbą bramek. Właściwie w każdej kolejce ich średnia była na wysokim poziomie.

Drużyna sezonu:
Tylko się pojawili w lidze i od razu pozamiatali. Ekipa ZDROFIT, strzelając w 10 meczach 79 goli i wygrywając dziewięć spotkań, weszła z buta do naszych rozgrywek. Nikt, poza QQA Interactive, nie potrafił przeciwstawić się świetnie wyszkolonym technicznie i bardzo szybko wymieniającym piłkę Trenerom. Pewne zwycięstwa nad niezłymi drużynami LeasePlanu 11:6 czy InPostu 7:0 są tego najlepszym przykładem. Jeśli Trenerzy chcieli udowodnić, że przydzielenie ich do czwartego poziomu nie było dobrą decyzją, to udało im się to. Powodzenia w wyższych ligach!

Kozaki sezonu:
Bartek Krukowski - W swoim znakomitym sezonie strzelił 28 goli. Z tą liczbą napastnik ZDROFITu został królem strzelców jesiennych rozgrywek. Kiedy miał swój dzień (czyli prawie zawsze) obrońcy rywali najczęściej od razu prosili o jak najłagodniejszy wymiar kary. Jak już trafiał, to najczęściej robił to hurtowo, np. z LeasePlanem 5 razy, 6 z C.H. ROBINSON czy w końcu 7 z FREIGHTLINER. Jego doskonałe zrozumienie na boisku z Adrianem Oleksiakiem czy Bartkiem Kacą miało fundamentalny wpływ na tak doskonały sezon w wykonaniu całej ekipy ZDROFIT.

Kamil Bazyl - Zawodnik ten – z pewnością nadający się do polskiej sztafety 4 x 100 metrów – po raz enty zachwycił nas swoimi atutami. Oprócz wspomnianej szybkości błyszczał nieustępliwością i dobrym operowaniem futbolówką. Co ciekawe, w każdym z 10 meczów trafiał do siatki! Łącznie przyniosło mu to 24 gole i wicekróla strzelców ELIT IV Ligi. Jego bramka z ostatniej sekundy spotkania z reprezentacją SAMSUNG miała gigantyczny wpływ na brązowe medale, jakie odbiorą gracze LeasePlanu.

Dominik Rajca i Kamil Sulisz - Do ostatniego meczu rywalizowali o to, który z nich będzie miał więcej punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. To ostatecznie udało się Dominikowi, który zanotował 22 gole i 7 asyst. Z kolei Kamil zaliczył 14 celnych strzałów na bramkę i tyle samo ostatnich podań, zostając najlepszym asystentem ligi. Ten pierwszy jak zwykle swoim charakterystycznym zwodem oszukiwał kogo chciał, a Kamil oprócz świetnych liczb w ofensywie, dokładał również solidne zabezpieczanie tyłów. Obaj znacząco przyczynili się do II miejsca Lionbridge na koniec sezonu.

Zawód sezonu:
FREIGHTLINER - Jeszcze na wiosnę występowali w ELIT III Lidze i prezentowali się tam co najmniej przyzwoicie, zajmując wysokie IV miejsce. Kolejarze latem chyba nie byli myślami na boiskach piłkarskich, bo jak inaczej wytłumaczyć przedostatnią pozycję w lidze niżej? Zieloni nie przypominali ekipy z początku roku, a raptem trzy zwycięstwa w dziesięciu spotkaniach to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Pechowcy sezonu:
13 listopada 2018 – tej daty z pewnością nie chcą pamiętać gracze SAMSUNGA. Wtedy to rozegrali kluczowy mecz z LeasePlanem dla losów walki o brązowe medale. Atakowali wściekle przez niemal cały mecz, żeby w ostatniej sekundzie przy wyniku 2:2 dostać gola z dystansu. Sezon zakończyli na 4. miejscu.

Zaskoczenie sezonu:
Ścisk, jaki panował w środku stawki. Praktycznie przed każdym spotkaniem PLL LOT, METTLER TOLEDO czy InPost można było prześcigać się w wariantach, co stanie się w tabeli po poszczególnym wyniku. Zdobyte trzy punkty mogły windować drużynę o kilka pozycji.

Wydarzenie sezonu:
Wspominany już niesamowity mecz pomiędzy SAMSUNGiem a LeasePlanem, który był de facto meczem o 3. miejsce.  Po pierwszej odsłonie ci drudzy prowadzili 2:0, później Niebiescy cały czas będąc na połowie rywali doprowadzili do remisu. Patrząc na rozpaczliwą obronę Białych wydawało się, że SAMSUNG i tak wygra. Nic z tych rzeczy! Ostatnia sekunda spotkania, cudowny gol z dystansu Kamila Bazyla i euforia Leasingowców! Tak, to były wielkie emocje.

 

 

ELIT V Liga

 

ELIT V Liga od początku miała jednego głównego faworyta, którym było X-Trade Brokers. Na piątym szczeblu rozgrywek w minionych miesiącach zobaczyliśmy sporo sytuacji, które trudno racjonalnie wyjaśnić. Remis późniejszych mistrzów z ostatnią drużyną na inaugurację gier czy niebywały wręcz mecz pomiędzy dwiema ostatnimi drużynami zakończony wynikiem – uwaga – 16:14!

Drużyna sezonu:
Główny pretendent nie zawiódł – mistrzem ELIT V Ligi została drużyna X-Trade Brokers. Remis 4:4 z pierwszej kolejki z późniejszą zamykającą stawkę drużyną STANLEY B&D podziałał na Brokerów niezwykle mobilizująco, bo już w kolejnym spotkaniu rozbili Green Datę 11:0. Niemierzalne zasługi za jesienny sezon dla całego zespołu miało dwóch braci, o których szerzej poniżej. Graczom w czerwonych koszulkach nie przeszkodziła nawet porażka z bezpośrednim rywalem o tytuł, gdyż na przestrzeni całego sezonu to oni byli drużyną trzymającą równy poziom. Gratulujemy tytułu mistrzowskiego!

Kozaki sezonu:
Mikołaj i Jakub Stasik - Właściwie kopiuj wklej z wielu poprzednich cykli. Młode rodzeństwo także jesienią 2018 roku błyszczało na boiskach ELIT Ligi. Aż trudno zliczyć ile razy potrafili zapędzić przeciwników w kozi róg. Natomiast łatwiej było z zsumowaniem ich statystycznych dokonań. Mikołaj strzelił 39 goli z 68 całego X-Trade Brokers i oczywiście bezapelacyjnie zgarnął tytuł króla strzelców (ponownie)! Z kolei u Kuby odwrotnie - 9 trafień i aż 24 asysty, których zanotował rzecz jasna najwięcej spośród zawodników całej ligi. Brawo Mikołaj i Jakub za kolejny wybitny sezon!

Sebastian Sypniewski - Kiedy tylko pojawił się po raz pierwszy na naszych boiskach od razu widać było, że nie jest to człowiek z przypadku. Samo poruszanie się po „zielonej” zawodnika BOIG świadczyło o tym, że już wcześniej musiał mieć kontakt z piłką nożną. Kiedy jeszcze dołożył świetną technikę i szybkość wydawało się, że nie oglądamy meczu ELIT V Ligi, tylko spektakl zdecydowanie wyższej klasy. Zanotował 25 goli i 10 asyst. Prawdziwą przyjemnością było oglądanie spotkania pomiędzy BOIG a XTB, kiedy Sebastian pojedynkował się z wyżej wspomnianym rodzeństwem.

ACER - W Predatorach kluczowe role odgrywali m.in. Mateusz Twardy czy Marek Sałasiński, ale postanowiliśmy zbiorczo wyróżnić brązowych medalistów. Seledynowi w porównaniu z poprzednim sezonem zanotowali awans „tylko” o jedno miejsce, ale jakże istotne i jak ono musi ich teraz cieszyć! Co tydzień oglądając ich mecze dowiadujemy się, co znaczy słowo ambicja. Widzimy również świetnie zorganizowaną defensywę, za którą odpowiadają choćby Patryk Roszko czy Tomasz Trusiak. To właśnie te elementy spowodowały, że Komputerowcy zwyciężyli w – summa summarum – najważniejszym starciu w kontekście walki o medale z HRK S.A. 5:4.

Zawód sezonu:
Green Data oraz STANLEY B&D – Dwie drużyny, które ten sezon muszą puścić w zapomnienie. Ekipy te zamknęły ligową stawkę, odstając od reszty zespołów, głównie z powodu braków kadrowych wywołanych licznymi kontuzjami. Pocieszeniem niech będzie dla nich fakt, że w ósmej serii gier stoczyli ze sobą mecz, który przejdzie do historii ELIT Ligi. Wówczas Green Data triumfowała aż 16:14!

Pechowcy sezonu:
BOIG - Inauguracyjna kolejka, końcówka kalendarzowego lata. Z pozoru mało znaczące pierwsze spotkanie w nowym sezonie z GOLDEN TULIP. I co? Brak obecności zespołu BOIG na tym meczu. Następnie, gdy rzucimy okiem na tabelę końcową przy zespole inwestorów ujrzymy liczbę o dwa punkty mniejszą od mistrza. Teraz pozostaje tylko pytanie - co by było, gdyby ten pojedynek odbył się wedle planu…?

Zaskoczenie sezonu:
HRK S.A. oraz GOLDEN TULIP - Obie drużyny są w naszej lidze od niedawna, więc świeżo w pamięci mamy ich pierwsze potyczki. Z sezonu na sezon, z tygodnia na tydzień serce rośnie obserwując progres w grze tych ekip. Miejsca tuż za podium są tego najlepszym potwierdzeniem. Bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby wszystkie reprezentacje w ELIT Lidze miały takich zawodników w swoich szeregach jak Kamil Komorowski i Mateusz (HRK S.A.) czy Bartosz Cieszento i Karol Rżysko (GOLDEN TULIP).

Wydarzenie sezonu:
Kuriozalny rekord największej ilości strzelonych bramek w meczu przypadł w udziale zawodnikom Green Data oraz STANLEY B&D, którzy w bezpośrednim pojedynku nie mieli dla siebie litości i zakończyli rywalizację przy wyniku 16:14.

 

 

ELIT VI Liga

 

ELIT VI Liga jesienią dostarczyła przede wszystkim zaciętej walki o podium. Przyniosła też dominację jednej ekipy oraz – przynajmniej kilka razy – nieoczekiwane rezultaty poszczególnych spotkań. Nieczęsto się również zdarza, aby w reprezentacji, która straciła ponad 100 goli i zajęła przedostatnią pozycję znalazł się napastnik będący wicekrólem strzelców.

Drużyna sezonu:
Wyróżnienie to może powędrować jedynie do mistrzów ELIT VI Ligi - SPICY Mobile. Wygrali wszystkie dziewięć meczów o stawkę, gdyż ostatniej porażki walkowerem, mając już zapewniony tytuł, nie liczymy. Tak naprawdę tylko dwa razy ich wygrana wisiała na włosku. W najtrudniejszych spotkaniach z OSTC i PANASONIC zwyciężali bardzo pewnie. Ich grę cechowała dyscyplina taktyczna i uwypuklony potencjał z przodu. Kiedy np. Kacper i Michał Brewczyńscy rozpędzali się z piłką przy nodze, to nie było na nich mocnych. Żadnego znaczenia nie miał fakt, że w klasyfikacji liczby strzelonych goli nie uplasowali się na pierwszych pozycjach. Gratulujemy zdominowania szóstego poziomu rozgrywek i mistrzowskiego tytułu!

Kozaki sezonu:
Przemek Woźniak - Skała, opoka „Spicetek”. Do jego stylu gry zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Bazuje on na funkcji łącznika dwóch formacji. Zabezpieczając tyły bardzo chętnie podłącza się do akcji ofensywnych, nierzadko również próbując uderzeń z dystansu. Bezsprzecznie jeden z głównych architektów jesiennego mistrzostwa Czerwonych. Jeśli chodzi o liczby to zaliczył 19 trafień i 4 asysty. Jeśli mielibyśmy spróbować ważyć te gole, to o największym ciężarze gatunkowym były z pewnością 4 z Auto Partnerem S.A. (6:5) oraz pięć z OSTC (8:4).

Krzysztof Gąsiewski - To także żadne zaskoczenie. Lata mijają, a Krzysiek ma cały czas kapitalnie ułożoną lewą nogę, którą wielokrotnie straszy golkiperów oponentów co tydzień. Najlepszym potwierdzeniem jego gigantycznej przydatności dla TOYOTY Material Handling było spotkanie z PANASONIC. Jak się później okazało, miało ono największy wpływ na to, kto założy srebrne medale. „Widlaki” zwyciężyły 5:2, a wszystkie ich trafienia były dziełem właśnie Krzyśka! Po raz wtóry „Gąsior” został królem strzelców ligi. Na swoim koncie zapisał 34 gole, co daje średnio ponad hat-tricka na mecz! Gratulujemy i życzymy nieustannie dobrze ułożonej lewej stopy.

Bartosz Farbiszewski i Jacek Pietrasik - Przedstawiciele debiutanta, czyli zespołu PANASONIC mieli duży udział w osiągnięciu trzeciego miejsca swojego zespołu. Biorąc pod uwagę fakt, że Bartosz był obecny tylko na połowie meczów, to jego dorobek 21 bramek i trzecie miejsce ex aequo w klasyfikacji strzelców musi budzić szacunek. Potrafił m.in. sześciokrotnie pokonać bramkarza COMPENSY Życie czy pięć razy powtórzyć to z golkiperem Multiconsultu. Z kolei Jacek przybywał na „zieloną” częściej i również miał swój wkład w sukces drużyny. Zanotował 9 goli i 8 asyst.

Andrzej Laskowski - Gracz Multiconsultu to niezwykle kolorowa postać naszej ligi (dosłownie i w przenośni). Kiedy tylko obejrzy się go w akcji na murawie, od razu można dostrzec, że w dużej mierze bazuje na swojej nieokiełzanej piłkarskiej wyobraźni. Pracuje na niego cały zespół, a on odpłaca się częstymi golami i innymi dobrymi zagraniami. Tych najważniejszych miał 21, dokładając do tego jeszcze 8 asyst. Największy popis swojej gry dał w spotkaniu z PHILIP MORRIS wygranym 16:8, kiedy to golkipera rywali pokonał siedmiokrotnie.

Zawód sezonu:
KKZ oraz PHILIP MORRIS - Dwie ekipy, które wyraźnie odstawały od reszty stawki. Co prawda były takie mecze, kiedy mogli pokusić się o niespodziankę (jak choćby Nikotynki w starciu z samymi mistrzami SPICY Mobile), ale często brakowało równej gry przez cały pojedynek. W ostatniej kolejce zagrali przeciwko sobie i było to spotkanie o uniknięcie bycia czerwoną latarnią ligi. Po niezwykle interesujących 40 minutach padł remis 12:12 i miejsce wyżej skończyli Prawnicy z KKZ.

Pechowcy sezonu:
OSTC - W drugiej i trzeciej kolejce uporali się z późniejszymi medalistami: PANASONIC pokonali 4:2, a TOYOTĘ MH 7:3. W swoich szeregach mieli świetnie grających Adriana Baydaka (14 goli) i Andrzeja Duba (16 goli oraz 11 asyst). Mieli duże szanse, aby stanąć na podium ligi, nie przyszli jednak na dwa ostatnie mecze i stracili tę możliwość.

Wydarzenie sezonu:
Gra KKZ - Niezwykle rzadko zdarza się w ELIT LIDZE, aby ktoś miał aż tak dziurawą defensywę. Prawnicy 106 razy musieli wznawiać grę ze środka po trafieniach rywali! Jednak co jest wielkim paradoksem mieli w drużynie zawodnika, który został wicekrólem strzelców! To Michał Grodzki – strzelec 22 goli. Panowie, pamiętajcie, że to dopiero początek Waszej przygody, a ostatnie spotkania pokazały, że w kolejnych sezonach będzie tylko lepiej!

 

 

ELIT VII Liga

 

Zawodnicy drużyn występujących na tym poziomie rozgrywek dostarczyli wielu ciekawych meczów. Patrzyliśmy na zacięte rywalizacje o mistrzostwo, a także o 3. miejsce, które rozstrzygały się na sam koniec sezonu. ELIT VII Liga to również pokaz ogromnej ambicji i woli walki. To tutaj szlify zbierają debiutanci, którzy później stanowią realną siłę w wyższych ligach.

Drużyna sezonu:
Zespół MOBICA rozgrywał swój trzeci sezon w historii występów w ELIT Lidze i po ósmym oraz siódmym miejscu zanotował największy możliwy skok, bo aż na sam szczyt. 25 punktów na 30 możliwych wystarczyło do tytułu, mimo że oponenci mocno naciskali. Godnym uwagi jest fakt, że gracze występujący w białych koszulkach mieli świetną defensywę. 23 stracone bramki dało im ex aequo pierwsze miejsce w tej klasyfikacji. Zbyt wielu bramek nie strzelali, bo niespełna 5 na mecz, ale najważniejsze spotkania z VIACOM i AASA Polska wygrali (odpowiednio 4:2 i 3:2).

Kozaki sezonu:
MOBICA - Jako że u mistrzów nie było jednej wybijającej się postaci, postanowiliśmy uhonorować tytułem kozaków sezonu cały zespół. Ich siłą był kolektyw oraz wzajemne wspieranie się i dążenie do celu, jakim było sukcesywne zdobywanie kolejnych punktów. Musimy jednak wspomnieć o czterech zawodnikach, którzy zapewnili MOBICE większość bramek. Filip Bekier i Grzegorz Soszyński strzelili ich po 9, a Marcin Ślęzak i Łukasz Zawada po 8.

Maciej Szot – Znany i lubiany długonogi snajper powrócił po krótkiej przerwie, którą zaliczył wraz z całą ekipą VIACOM. Przerwa okazała się korzystna, bo Maciej z miejsca został królem strzelców. Z 22 golami pewnie zdystansował konkurentów, a i w klasyfikacji asyst okazał się najlepszy, zapisując ich 18 na swoim koncie. Rosły zawodnik był często nieuchwytny dla rywali i sprawiał im wiele problemów. Maciej i tak pewnie zamieniłby indywidualne wyróżnienia na mistrzostwo z drużyną… Do tego nie brakowało wiele, bo MOBICA miała tyle samo punktów…

Wojciech Trzmielewski i Paweł Kranz, czyli przedstawiciele AASA Polska, którzy zajęli III miejsce. Stanowili o sile Granatowych pod bramką przeciwników. Doskonale łączyli boiskowy spryt Wojtka oraz szybkość i kontrolę nad piłką Pawła. Obaj strzelili dwa gole w najważniejszym spotkaniu decydującym o najniższym stopniu na podium, kiedy pokonali Ebury Polska 7:5. Łącznie Wojtek w całym sezonie zanotował 13 trafień, a Paweł 12.

Damian Kalista oraz Michał Sobiesiak – Gracze absolutnego debiutanta w ELIT Lidze - Ebury Polska. Razem z całą drużyną doskonale wprowadzili się do rozgrywek, zajmując IV miejsce, tuż za podium. I w tym przypadku nie można mówić o zawodzie spowodowanym właśnie tą lokatą. Pierwszy z nich 14 razy trafiał do bramek rywali, a wyrastający na gwiazdę ligi Michał był ‘gorszy’ zaledwie o jeden celny strzał. Biznesmeni świetnie rozpoczęli swoją przygodę w piłkarskich rozgrywkach i życzymy, aby kontynuowali tak dobrą grę.

Zawód sezonu:
MENARD i ETV Ulubiona - Drużyny te rozegrały właśnie swój czwarty sezon w lidze. Gdyby nie brać pod uwagę zespołów z podium, które wydają się być lepsze piłkarsko, to byłyby one najbardziej doświadczonymi ekipami z reszty stawki. MENARD w końcu doczekał się pewnego siebie bramkarza, dzięki któremu m.in. Paweł Ruszczyk i Patryk Niezgódka mogli z większym spokojem atakować rywali, co realnie przekładało się na ostatnie wyniki Czerwono-białej drużyny. Niestety ich nierówna gra na przestrzeni całego sezonu psuje dobre wrażenie jakie mimo wszystko sprawiają na boisku. Natomiast ETV Ulubiona, po zaskakująco dobrym (jak na nich ;) ) początku, szybko osiadła na laurach, aby ostatecznie minąć się z wymarzonych miejscem na podium. Nasi Ulubieńcy już zapowiadają, że w przyszłym sezonie zadbają o większą dyscyplinę i pokażą pozostałym, że środek tabeli to nie ich miejsce!

Pechowcy sezonu:
GHELAMCO - Kolejny debiutant. Najbardziej przewidywalny. Zaliczyli wygrane z zespołami plasującymi się niżej w tabeli, przegrali z tymi znajdującymi się wyżej. W minimalnie przegranych spotkaniach z MOBICĄ (4:6) i FESTO (2:3) fortuna była od nich bardzo daleko (tylu poprzeczek i słupków dawno nie widzieliśmy). Szkoda, bo swój pierwszy sezon zakończyliby wówczas nieco wyżej.

Wydarzenie sezonu:
Bezapelacyjnie walka, jaka toczyła się o miejsca na podium. Świetnie dysponowane ekipy MOBICA, VIACOM, AASA Polska oraz Ebury Polska w spotkaniach z resztą stawki łącznie straciły punkty tylko dwa razy! Wobec tego do ostatnich meczów nie wiadomo było jaka będzie kolejność w tabeli. Ostatecznie to MOBICA sięgnęła po tytuł, dzięki wygranej w bezpośrednim spotkaniu z VIACOM 4:2. Podium uzupełniła Aasa Polska.